poniedziałek, 10 maja 2010
Dzień, w którym zepsuł się licznik odwiedzin bloga...
The National dla Pitchforka
sobota, 8 maja 2010
Allmusic - ku przestrodze
niedziela, 28 marca 2010
Broken Social Scene na majówkę
Ciekawe czy uda ich się w końcu kiedyś zaprosić nad Wisłę.
niedziela, 7 marca 2010
Mark Linkous R.I.P.
sobota, 6 lutego 2010
Z cyklu "wyrwane z kontekstu"
"Pitchfork: The record leaked online before its release. Was that a disappointment?
ED: Well, it happened, literally, maybe five days after we mastered it. That was a really huge shock because it came from a really sort of shady-- no one ever confessed to it, but something sketchy happened. It was a really huge bummer that it happened so soon. We knew it was gonna leak and we were prepared for that, but really, the biggest bummer for us was that we spent a lot of time and put a lot of effort into making sure that it's a really rich recording-- recording it to tape and doing all these nice sonic details-- and then it leaked and I remember listening to it and it sounded like an underwater YouTube stream or something. It was really, really bad. And so it's just a bummer to think of everyone's first impressions of this album being this horribly compressed, terrible-quality version of the album.
But that said, the excitement behind it and everyone's reaction was really encouraging and exciting for us to see. I think people find their own way of showing support, whether it be through an album sale or coming to a concert or even just telling some friends about it. Obviously, the leak didn't hurt us because we debuted in the Top 10. You've gotta be sort of Zen about it. I would never be angry at someone for downloading the album. Sometimes people just wanna listen to it first to see if they like it and that's totally fair. I'm as guilty of that as anyone else. The only thing I find a little strange about the download culture now is that people have so much music at their fingertips that it's really easy to dismiss an album quickly. I'm speaking from my own experience, where I've caught myself downloading a bunch of albums and then I sort of listen to one and I'm like, "Eh." And I wasn't really giving it my all or listening to it in the right order. I caught myself one day where I was like, "What am I doing? This is so not how this artist intended it to be."
Pitchfork: It's definitely not the way I listened to music when I was a teenager-- I memorized every album I bought, whether I liked it or not.
ED: Remember that feeling of buying an album? And you didn't have a lot of money so you bought one album and you had that album for like, two months or something until you bought another album? This really cool thing that would happen where you would be forced to only have that album because you couldn't just download a million more, and you may not have liked every song on it, but then as you started listening to it more and more you'd be like, "Oh wait, I do like track nine." You lived with an album, and that doesn't happen as much anymore. I'm sure some people do have that experience still, but it's a little bit harder to get to that place because you can easily just switch gears and go off to something else if it's not tickling your fancy at that moment.
I haven't had that kind of experience with an album for awhile, either. And I sort of miss it-- that feeling of not necessarily settling for an album but just of having an album and having your initial favorites, then listening to it and listening to it and discovering new things and being like, "Whoa, I really like this part now." Just the feeling of "This is what I have for the next six weeks or so until I can buy another album."
sobota, 9 stycznia 2010
Tymon o...
sobota, 2 stycznia 2010
Coś na kształt podsumowania 2009 - cz.2




Coś na kształt podsumowania 2009 - cz.1





środa, 30 grudnia 2009
STATEK KOSMICZNY wylądował

zapraszamy do zakupów!
i na internetowe strony zespołu oraz wytwórni:
http://www.scianka.com/
http://www.myspace.com/scianka
http://www.facebook.com/pages/Scianka/214555621924
http://www.myspace.com/myshitinyourcoffee
http://www.facebook.com/pages/M-y-S-h-i-t-I-n-Y-o-u-r-C-o-f-f-e-e/196271574135
środa, 11 listopada 2009
"Rogowiecki i Brzozowicz co się na muzyce znają."
wtorek, 28 lipca 2009
a kiedy byłem młody...

czwartek, 25 czerwca 2009
MUSIC IS MY RADAR!!!
czwartek, 11 czerwca 2009
Rewizja 2005/2006
Jak sobie wyświetlicie dział "recenzje" na www.screenagers.pl i posegregujecie teksty według autorów, to zauważycie że jest tam nadal mała działka z moim imieniem i nazwiskiem. Kiedy w latach 2005-2006 decydowałem się wysyłać swoje prace do redakcji portalu, byłem pełen skrywanej zazdrości w stosunku do piszących tam, z racji ich muzycznej wiedzy, obycia i bywania na koncertach, które pozostawały w sferze moich marzeń. Porcys i Screenagers odwiedzam regularie od lat i podziwiam tych wszystkich, którzy potrafili wstać z kolan rozprawiając nawet o największych świętościach i wyzwolić się z dominującej u nas jeszcze kilka lat temu konwencji pisania o muzyce. Autorzy tych serwisów udowadniają, że o muzyce alternatywnej (ale również masowej) można naprawdę mówić rzeczy głębsze, analizując zjawiska w sposób szerszy niż standardowa notka w kolorowej prasie, no i z jajem. Koniec z traktowaniem recenzji jako koniecznego dodatku, dlaczego nie mają funkcjonować jako oddzielny kulturowy byt?
Te portale bardzo się różniły: do Screenagers przylepiono łatkę dzieciuchów łykających zachodnie hajpy, do Porcys - przemądrzałych studentów i zblazowanych malkontentów (zdaję sobie sprawę, że gdyby porcysiak zanalizował jakikolwiek mój tekst o muzyce, najpewniej zniszczyłby mnie jednym celnym ciosem), ale w ciągu lat te dwa obozy się dotarły i w sumie bardzo do siebie zbliżyły, ustalając kanon pisania o muzyce bez niepotrzebnych obciążeń związanych choćby z faktem dorastania w czasach, gdy płyty trzeba było sprowadzać z zachodu (wiecie o co mi chodzi, np. dla Kaczkowskiego każdy nowy koncertowy album Gilmoura, to będzie najpewniej album dziesięciolecia - w sumie takie niegroźne wariactwo, ale kiedy to ustanawia kanon pisania/mówienia o muzyce, to już raczej niebezpieczne). Nowe portale wypełniły pewną niszę, skupiły się zarówno na artystach niezależnych, jak i typowo komercyjnych (głównie Porcys), o których jednak potrafili pisać w sposób nieszablonowy. Nie ma świętości, jest analiza zjawiska, często ostra i dosadna, może czasem nawet niesprawiedliwa (że już o ostatnich personalnych jazdach nie wspomnę), ale o ileż lepsza od wyświechtanych, przewidywalnych do bólu artykułach o albumowych pojedynkach gigantów (tu mój drwiący uśmieszek) Green Day Vs Placebo (WTF?).
sobota, 11 kwietnia 2009
RADIOHEAD - 25.08.09 POZNAŃ
~.~
Wszyscy zainteresowani już wiedzą, bo pisano i mówiono wszędzie, ale jak tu nie komentować przewidzianego na 25.08.09, poznańskiego koncertu Radiohead - najważniejszej kapeli ostatnich dwóch dekad.
Począwszy od dość surowego, gitarowego "Pablo Honey", aż po zeszłoroczny "In Rainbows", Thom Yorke z drużyną skutecznie zmieniają oblicze współczesnej muzyki. Są jedną z nielicznych kapel ostatnich lat, które w klimatach okołorockowych (w ich przypadku "około" trzeba bardziej eksponować) wprowadzali nową jakość.
sobota, 28 marca 2009
Rzecz o starociach...
Już na dniach nowa kategoria wpisów pod tytułem "Antykwariat", a tam coś o wydawnictwach nieco starszych niż te prezentowane na bieżąco w dziale "recenzje" (swoją drogą nazwa kategorii "recenzje" sugerująca, że pretenduję do miana dziennikarza - profesjonalisty, też wydaje się nie na miejscu, więc pewnie zamienię na lżejszą). W "Antykwariacie" postaram się zamieszczać teksty o albumach ważnych, ale głównie dla mnie - bez oglądania się na dominujące aktualnie trendy w wyznaczaniu klasycznego kanonu płyt i bez przejmowiania się kwestią wyczerpania (bądź przeciwnie) tematu przez innych. Ma to być luźne spojrzenie na płyty istotne dla mnie i mające spory wpływ na kształtowanie mojej muzycznej percepcji, ale też wydawnictwa dawne, które dopiero co poznaję i które w jakiś sposób mnie kręcą. Zasada ma być taka, że nie ma zasad, a więc nie wiem jak często będę to aktualizował (może raz w roku, może raz w miesiącu - takie teksty są dość czasochłonne i wymagają sporo wysiłku, by zgłębić jako taki kontekst). Proszę o wyrozumiałość, a w razie jakichś błędów merytorycznych, przeinaczania faktów czy podobnych wpadek, o konstruktywne sprowadzenie do pionu poprzez funkcję "komentarzy". Póki co - wiosna, więc "Lola"
sobota, 7 marca 2009
Dzień kobiet
No tak. Zamiast rajstop i goździka miał być większy wpis o tym, jaką to babki potrafią niesamowitą muzę zapodać. Miałem rzucić kilka obrazków, okładek i klipów, żeby pokazać jak się fajnie różnią i jak każda czaruje. Miało być o tym, że "na swój sposób" nawet Patti Smith może być piękną, i jeszcze o tym, że nie wymyślono w historii muzyki nic bardziej sexy niż Kim Gordon czy Darcy Wretzky na scenie, z gitarą przewieszoną przez ramię. Miało być o kobietach delikatnych i kruchych jak choćby (zapowiedziana na Opener!!!) Emiliana Torrini czy inna Joanna Newsom, i jeszcze o tym jak mądrze brzmiała kiedyś Cat Power i jak fantastycznie pokręcona jest Bjork. O kwiatach we włosach Joni Mitchell też miało być, i o smutku Billie Holiday...
PS. Chór kurczaków rządzi.
sobota, 21 lutego 2009
"Odeszły" w 2008

Eels - "Daisies of the Galaxy"


The Coral - "The Invisible Invasion"

Portishead - "Third"




